Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 grudnia 2015
To był udany dzień :)
Dzisiaj Juleczka zaskoczyła mnie i to wiele razy :) Po pierwsze pisku było bardzo mało, płaczu jeszcze mniej. Po drugie byłyśmy w gościach, gdzie zachowywała się bardzo grzecznie (nie licząc małego incydentu, kiedy to nie chciała zejść z zsbawki po ponad godzinnej zabawie). Po trzecie usunęła na soacerzr w wózku. Tak, tak mohe dziecko co nie zasypia w wózku i co po 10 minutach jazdy płacze. Po tej drzemce dała się jeszcze ponad godzinę wozić. Po czwarte była grzeczna jak przyszli do nas goście i bawiła się ze słodką Elcią piłeczkami, co oczywiście zauważyły tylko mamusie bo tatusiowie byli zbytnio zaaferowani własną rozmową. Fajnie móc porozmawiać używając z kimś kogo zasób słownictwa nie ogranicza się do paru wyrazów.
środa, 2 grudnia 2015
Roczny niejadek.
Moje dziecko przestało jeść. Nigdy za wiele nue jadła ale dawałam jej czas, że się rozkręci. Ostatnie 3 dni to prawdziwy koszmar. Kompletnie nic nie chce jeść i nie pomaga nic. Tłumacze sobie , ze to zęby. Ale rozdrobnionych, papek, płynnych, z butli nic. Wcześniej dostawała warzywa znikały. Makaron mniam. Teraz popatrzy zaciśnie usta i koniec. Oczywiście kończy się to całonocnym wiszeniem na mnie. No przecież mama w nocy spać nie musi, ma jedynie produkować mleko i dawać pierś.
Pomojam już jej humory, brak drzemek, ciężkie zasypianie i krzyki o wszystko, niech chociaż je :( Załamuje mnie już to. Jak cokolwiek robię to jest awantura da i da a jak dam to nie chce. Wiec dzien mija na krzyku, przygotowywaniu i wywalaniu.
A nie wybaczcie jest jedna rzecz, którą zje chętnie chusteczki!
Pomojam już jej humory, brak drzemek, ciężkie zasypianie i krzyki o wszystko, niech chociaż je :( Załamuje mnie już to. Jak cokolwiek robię to jest awantura da i da a jak dam to nie chce. Wiec dzien mija na krzyku, przygotowywaniu i wywalaniu.
A nie wybaczcie jest jedna rzecz, którą zje chętnie chusteczki!
poniedziałek, 23 listopada 2015
Nie doceniamy tego co mamy...
Siedzę i płacze, w zasadzie to rycze. Jestem szczęśliwa mam ukochaną córeczke i kochanego męża, a mimo to są dni, że narzekam. Jesteśmy zdrowi a to najważniejsze, wszystko inne można powoli poukładać. Możemy przeżywać i oglądać wszystkie osiągnięcia naszej córeczki, patrzeć jak dorasta a nie wszystkim jest to dane.
Skąd te przemyślenia? Weszłam na pewien blog ...
Prowadzi go Rory. Spytacie kim on jest i czemu się aż tak wzruszyłam. To ojciec niespełna dwuletniej Indiany i mąż Joey. Muzyk country razem z żoną. Można pomyśleć mają wszystko.... Mieli w 2014 Joey dowiedziała się, że choruje na raka szyjki macicy. Nieuleczalnie.
To zdjęcie przedstawia dramat tej sytuacji. Nie muszę tego opisywać. Joey ubolewa, że tak wielu rzeczy nie będzie mogła widzieć czy być przy swojej córeczce. W tych ostatnich chwilach ponagrywała książki, które czytała i chciałaby przeczytać swojej córeczce.
Jest też bardzo dzielną kobietą, która potrafi dziękować Bogu, że spadł śnieg i widzi go prawdopodobnie poraz ostatni.
Link do blogu:http://thislifeilive.com/
Skąd te przemyślenia? Weszłam na pewien blog ...
Prowadzi go Rory. Spytacie kim on jest i czemu się aż tak wzruszyłam. To ojciec niespełna dwuletniej Indiany i mąż Joey. Muzyk country razem z żoną. Można pomyśleć mają wszystko.... Mieli w 2014 Joey dowiedziała się, że choruje na raka szyjki macicy. Nieuleczalnie.
To zdjęcie przedstawia dramat tej sytuacji. Nie muszę tego opisywać. Joey ubolewa, że tak wielu rzeczy nie będzie mogła widzieć czy być przy swojej córeczce. W tych ostatnich chwilach ponagrywała książki, które czytała i chciałaby przeczytać swojej córeczce.
Jest też bardzo dzielną kobietą, która potrafi dziękować Bogu, że spadł śnieg i widzi go prawdopodobnie poraz ostatni.
Link do blogu:http://thislifeilive.com/
piątek, 20 listopada 2015
A moja córka to... Porównywanie dzieci.
Nie wiem jak Was ale mnie strasznie wkurza porownywanie dzieci. Mam najkochańsze dziecko na świecie (yhmm zwłaszcza jak śpi), najmądrzejsze i najpiękniejsze. Tak samo jak Wy bo dla każdej mamy jej dziecko jest największym Skarbem. Każde dziecko jest inne i każde wyjątkowe. Jedne wcześnie chodzą, inne zabkują, mowią itp.
środa, 18 listopada 2015
Upiekłam tort! jestem mistrzem ;)
Moja córeczka skończyła roczek. Z tej okazji postanowiłam sama upiec jej tort. Moja mama jak sie o tym dowiedziała stwierdziła abym od razu kupiła gotowy- nie ma jak wsparcie.
Jedyna obawa zachodziła czy biszkopt się uda. Uwierzcie mi upiec biszkopt w moim piekarniku to jest nie lada wyczyn. Ma on x lat, dostaliśmy go od teściowej w spadku, kupiła sobie nowy bo ten juz był do bani. W międzyczasie w warsztacie produkcyjno-montażowym służył do wyżażania blaszek. A ja matka wariatka stwierdziłam, ze coś w nim piekę. Do mięsa czy naczyń żaroodpornych sie nadaje. Wszak jedna grzałka nie działa, rozszyfrowanie temperatury i trybu pieczenia to nie lada wyzwanie, ponieważ podczas szorowania go starłam więcej niż było konieczne.
Przeczytałam milion przepisów, popytałam mądrych głów i upiekłam. Mina męża gdy powiedziałam, że będę rzucać bezcenna. Wyszedł pyszny :) może nie super idealny ale zrobiony z sercem i to się liczy :)
Jutro wrzucę przepis krok po kroku może komuś się przyda :)
sobota, 14 listopada 2015
Liebster Blog Award :)
Hej, Hej :)
Kochani zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez dwie bardzo ciekawe blogerki Elizę
prowadzącą blog My life My little love oraz przez Angelikę prowadzącą blog zainspirowana ciążą :)
Na czym to polega?
Kochani zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez dwie bardzo ciekawe blogerki Elizę
prowadzącą blog My life My little love oraz przez Angelikę prowadzącą blog zainspirowana ciążą :)
Na czym to polega?
Zostajesz nominowany przez osobę, która prowadzi bloga. Musisz odpowiedzieć na 11 pytań przez nią zadanych. Następnie Ty wybierasz 11 blogów którym chcesz zadać swoje 11 pytań. I tak dalej i tak dalej...
sobota, 7 listopada 2015
Sobota powinna mieć minimum 48h!
Dzisiaj sobota dzień zakupów, sprzątania i prasowania.
Jest godzina 18:15 a ja padam! Żeby tak jeszcze mój Aniołek chciał dzisiaj łaskawie pójść spać przed 22 (oh marzenie).
Mój jakże pomocny mąż przecież dzisiaj hmm no właśnie co on dzisiaj zrobił? Hmm.... a no tak był z nami na zakupach. Zazwyczaj mi pomaga ale dzisiaj z niego pożytku nie ma. Dzisiejszy dzień najlepiej zobrazuje to:
Moim najlepszym pomocnikiem była Juleczka tak szybko zasuwała ze swoja szczotką, że aż mój aparat w telefonie nie wyrabiał :P
Jest godzina 18:15 a ja padam! Żeby tak jeszcze mój Aniołek chciał dzisiaj łaskawie pójść spać przed 22 (oh marzenie).
Mój jakże pomocny mąż przecież dzisiaj hmm no właśnie co on dzisiaj zrobił? Hmm.... a no tak był z nami na zakupach. Zazwyczaj mi pomaga ale dzisiaj z niego pożytku nie ma. Dzisiejszy dzień najlepiej zobrazuje to:
Moim najlepszym pomocnikiem była Juleczka tak szybko zasuwała ze swoja szczotką, że aż mój aparat w telefonie nie wyrabiał :P
piątek, 6 listopada 2015
Moje dziecko już tyle potrafi :)
A dzisiaj cały dzień mnie zadziwia. Począwszy od początku dnia kiedy to zostaje zdzielona pilotem aby włączyć muzykę.
Następnie wczesnym popołudniem bierze plastikowy wózek sklepowy kupiony za 10 złotych na wyprzedaży w swoje słodkie rączki, przepycha na środek pokoju po czym zagląda do środka, widać, że coś jej nie pasuje. Z miną myślciela rozgląda się po pokoju i idzie do łóżeczka bierze lale, którą wkłada do niego i zaczyna wozić (żeby jeszcze się nauczyła nią zakrecać a nie krzyczeć o pomoc, dobra, dobra wiem marudze).
A co zrobiła teraz... poszła do łóżeczka włączyła karuzele i ogląda sobie książeczke. Mam aż łzy w oczach kiedy to Maleństwo stało się takie mądre? Gdzie to bezbronne malutkie zawiniatko co potrzebowało mnie w każdej czynności? Ten czas stanowczo za szybko płynie!
Czy Was również każda nowa umiejętność tak wzrusza?
Uważaj czego sobie życzysz...
Kto jest marudą nr łan ;) łapka w górę! Chodzę z migreną stulecia i myślę co bym dała za chwilę spokoju... Nic.
Moja mała Marudka krzyczy cały dzień bo... w zasadzie niewiadomo czemu, jedyne co wiadomo to to, że ząbkuje. Wybił się 7 ząbek i oczekujemy 8.
Teraz łaskawie siadła na fotelu i gryzie gryzak taki żelowy na szczęście bo wczoraj myślała, że mama będzie świetnym gryzakiem. Zrobiłam fotkę kiedyś jej pokaże co musiałam znosić ;)
Ehh w chwili gdy pisałam o tym grzecznym zachowaniu przyszła przypomnieć o sobie :)
Kontynuując często nie doceniamy tego co mamy, tego jak wielkimi jesteśmy szczęściarzami dopóki tego nie stracimy. Dopóki jest zdrowa niech marudzi krzyczy będę dzielnie to znosić i marudzić pod nosem ;))) ale ilość plusów miażdży wszystko inne.
Moja mała Marudka krzyczy cały dzień bo... w zasadzie niewiadomo czemu, jedyne co wiadomo to to, że ząbkuje. Wybił się 7 ząbek i oczekujemy 8.
Teraz łaskawie siadła na fotelu i gryzie gryzak taki żelowy na szczęście bo wczoraj myślała, że mama będzie świetnym gryzakiem. Zrobiłam fotkę kiedyś jej pokaże co musiałam znosić ;)
Ehh w chwili gdy pisałam o tym grzecznym zachowaniu przyszła przypomnieć o sobie :)
Kontynuując często nie doceniamy tego co mamy, tego jak wielkimi jesteśmy szczęściarzami dopóki tego nie stracimy. Dopóki jest zdrowa niech marudzi krzyczy będę dzielnie to znosić i marudzić pod nosem ;))) ale ilość plusów miażdży wszystko inne.
czwartek, 5 listopada 2015
Zorganizowanie niezorganizowana.
Postanowiłam być bardziej zorganizowaną. Być bohaterem mojego domu bo kto jak nie ja.
W teorii to brzmi pięknie. Jednak gdy się śpi po 3 godziny na dobę już tak pięknie nie jest.
Ułożyłam tygodniowy plan zajęć. Co dzienne obowiązki to zmywanie ( kolejna rzecz jaką zakupię to zmywarka bo ta czynność odbiera mi najwięcej cennego czasu ) oraz odkurzanie/zamiatanie. Są to to czynności które koniecznie muszę robić regularnie. Nie dopuszczę już do sytuacji, że zmywam gdy nie mam w czym picia zrobić ; ) to, że ostały się całe 3 kubki wcale nie ułatwia tego założenia :)
Moje dziecko chodzi/ raczkuje/ je wszystko z podłogi więc to odkurzanie również jest obowiązkowe.
Z innymi czynnościami postanowiłam wyluzować ponieważ nie uciekną. Wiem tylko, że minimum raz w tygodniu muszę pozmywac podłogi, wyszorować łazienkę, poscierac kurze, poprasować, poprać i jakoś to będzie.
Dzisiaj programowe czynności spełnione plus posprzatanie kuchennych szafek. Czemu akurat szafki się spytacie? Mój mały pomocnik mi pomógł. Pięknie wszystko wysypał na zewnątrz także zostało mi jedynie przetarcie i układanie z przeszkodami :)
Wczoraj z kolei udało się pomyć podłogi. Mój Skarbek chciał zabezpieczyć panele w kuchni i rozlał olej, który następnie z poświęceniem własnej garderoby powcierał w zakamarki.
Aż strach pomyśleć co czeka mnie jutro ;)
sobota, 5 września 2015
Chore dziecko co warto wiedzieć.
Moja córeczka jest chora. Ropne zapalenie gardła. Już drugi dzień jest antybiotyku. Pierwszego dnia można było zobaczyć panikę w moich oczach. Nagle nie wiedziałamco robić. Niby taka przyziemna sprawa dajesz antybiotyk, zwalczasz gorączkę i już. Nic bardziej mylnego. To jest Maleństwo i uwierzcie mi nagle nie wiecie co robić. Dziś już ogarniam, wczoraj miałam milion pytań do... do moich kochanych Mam.z Klasą :*
1. Antybiotyk w zawiesinie.
Przygotowanie i przechowywanie.
Należy czytać uważnie ulotkę. Zawiesine przygotowujemy wg instrukcji. UWAGA lek po rozrobieniu zazwyczaj przechowuje się w lodówce!!! O czym doczytałam po 5 godzinach trzymania go poza lodówka.
Dawkowanie.
Ja mam podawac co 12h. Niby prosta sprawa. Ale mam podawać po 2h po posiłku a przed kolejnym. Przy małym dziecku to logistyczne wyzwanie.
2. Gorączka.
Zawsze myślałam ok dam lek przeciwgorączkowy i będzie dobrze. Takie proste prawda? A tu podaje lek z ibuprofenem (działa również przeciwzapalnie w przeciwieństwie do paracetamolu) a gorączka wzrasta i nie spada. Jak to powinna spadać. Głupi termometr nie ma racji! Kolejna dawke leku mozna podać po upływie 6h od poprzedniej. Co ja mam robić. Spokojnie pozostaje nam jeszcze letnia i kąpiel i okłady. Polecam te drugie. Pieluszke mozna nasaczyc wodą z octem i przykładać na czoło i brzuszek.
Leki podajemy dopiero powyżej 38 stopni! Nie zbijajmy temperatury wcześniej pozwólmy organizmowi się bronić.
3. Lek osłonowy.
Nie zapomnijmy o nim przy antybiotykoterapii!
4. Coś na odporność.
Mam zamiar jej podawać DHA ewentualnie coś z witaminą C.
Pozdrawiam i życzę zdrowia dla Waszych Pociech! My walczymy z choróbskiem dalej.
środa, 24 czerwca 2015
Ząbkowanie
Każdy rodzic czeka na te piękne ząbki do czasu... Co prawda są też szczęśliwcy, którzy nagle odkrywają iż ich pociecha ma czym gryźć. Niestety ja się do tego grona szczęśliwców nie zaliczam. Ostatnie rezerwy energii uruchomione. Ale co tam ja, najgorsze, że moja Kruszynka się tak męczy :( marudzi, płacze, nie chce jeść, ma temperaturę.
Czym się u nas ząbkowanie objawia:
-marudzenie
-spuchnięte dziąsła
-nie chce jeść i pić
-ślini się co skończyło się wysypką
-pcha wszystko do buzi
-ma katarek
-pojawiły się luźne stolce
-podwyższona temperatura
Pewnie ciekawi Was kiedy i jak wychodzą ząbki. Nie ma reguły. Są przypadki, że dzieci urodziły się z ząbkiem albo że pierwszy wyszedł około roku. Uśrednione statystyki wyglądają następująco:
Czym się ratować?
Gryzakami. Najlepiej u nas się sprawdza żelowy który można lekko schłodzić.
Żelami do smarowania.
Środkiem przeciwbólowym
Czym się u nas ząbkowanie objawia:
-marudzenie
-spuchnięte dziąsła
-nie chce jeść i pić
-ślini się co skończyło się wysypką
-pcha wszystko do buzi
-ma katarek
-pojawiły się luźne stolce
-podwyższona temperatura
Pewnie ciekawi Was kiedy i jak wychodzą ząbki. Nie ma reguły. Są przypadki, że dzieci urodziły się z ząbkiem albo że pierwszy wyszedł około roku. Uśrednione statystyki wyglądają następująco:
Czym się ratować?
Gryzakami. Najlepiej u nas się sprawdza żelowy który można lekko schłodzić.
Żelami do smarowania.
Środkiem przeciwbólowym
wtorek, 26 maja 2015
Dzień mamy od teraz to i moje święto :)
Dzisiaj dzień mamy :)
Oczywiście prezent dla mamy przygotowany wcześniej także dzisiaj pozostało jedynie wręczyć i złożyć życzenia :)
W tym roku to także moje święto :) i powiem Wam, że mój najwspanialszy prezent właśnie na mnie leży i śpi sobie słodko. Patrzę na nią i nie wierzę, że można zaznać aż tyle szczęścia. Kocham ją całym sercem. Łzy szczęścia napływają mi do oczu.
To nic, że ten dzień nie jest idealny. Mój Skarb ma dziś dzień marudy, ząbki jej dokuczają. To nic, że spędzamy go same. To nic, że od wczoraj chodzić nie mogę gdyż prawdopodobnie złamałam palec u nogi. Najważniejsze, że jesteśmy razem i że mam taki cudowny Skarb.
Oczywiście prezent dla mamy przygotowany wcześniej także dzisiaj pozostało jedynie wręczyć i złożyć życzenia :)
W tym roku to także moje święto :) i powiem Wam, że mój najwspanialszy prezent właśnie na mnie leży i śpi sobie słodko. Patrzę na nią i nie wierzę, że można zaznać aż tyle szczęścia. Kocham ją całym sercem. Łzy szczęścia napływają mi do oczu.
To nic, że ten dzień nie jest idealny. Mój Skarb ma dziś dzień marudy, ząbki jej dokuczają. To nic, że spędzamy go same. To nic, że od wczoraj chodzić nie mogę gdyż prawdopodobnie złamałam palec u nogi. Najważniejsze, że jesteśmy razem i że mam taki cudowny Skarb.
wtorek, 19 maja 2015
czwartek, 14 maja 2015
karmie piersią-udało się!
Od początku wiedziałam, że będę karmić piersią. Przecież to nic trudnego, mleko porostu leci a dziecko ssie, bezproblemowo i bezboleśnie.
Jednak okazało się, że to wcale tak nie wygląda. Z powodu cukrzycy w ciąży miałam poród indukowany oksytocyna. Zaraz po porodzie córeczka została mi zabrana na szczęście mój mąż przy niej czuwał. Zaczęło się szycie trwało prawie półtorej godziny. Poziom cukru spadł mi diametralnie. Zaczęto walczyć o jego podniesienie. Z tego powodu oraz znacznej utraty krwi nie miałam siły na nic.
Córeczkę dostawiałam do piersi ładnie na chwilę zasysała to myślałam ok już będzie tylko lepiej. Az nagle w następnej dobie sprawdzono u niej poziom cukru spadł za nisko. Zawołano doradczynie laktacyjna, która ponaciskała mi piersi dowiedziała się jaka jest sytuacja. Razem z nią i lekarzem podjęliśmy decyzje o podaniu jej mm. To było dla mnie straszne jak to nie mam mleka, jak to nie potrafię wykarmić własnej córki. To nie tak miało być.
Przez kolejne dni pobytu w szpitalu było coraz gorzej, pielęgniarki naciskały mi piersi aż porobiły mi wiele siniaków. Komentowały ta to nie wykarmi dziecka. Płakałam co chwilę, byłam.bliska załamania.
Po tygodniu w końcu wróciłam z córeczką do domu. Mimo wszystko cały czas starałam sie ją przystawiać, po krótkich chwilach płakała niemiłosiernie bo nie leci. Godzinami siedziałam z laktatorem, aż nagle pojawiły się pierwsze kropelki. Popłakałam się ze szczęścia.
Teraz już nie mam najmniejszego problemu laktacja regularna. Córcia ma tyle mleka ile zapragnie. Wierzę, że skoro mnie się udało to.i Wam się uda.
Brak mleka był jedna z przeszkód jakie pokonałyśmy z córką razem, potem przyszło nam zmierzyć się z oduczeniem butli a zasysaniem piersi i alergii. Teraz ma już 6mcy i cieszę się, że nam się udało. O tych innych problemach opiszę później bo te wspomnienia wywołują u mnie zbyt wiele emocji.
Jednak okazało się, że to wcale tak nie wygląda. Z powodu cukrzycy w ciąży miałam poród indukowany oksytocyna. Zaraz po porodzie córeczka została mi zabrana na szczęście mój mąż przy niej czuwał. Zaczęło się szycie trwało prawie półtorej godziny. Poziom cukru spadł mi diametralnie. Zaczęto walczyć o jego podniesienie. Z tego powodu oraz znacznej utraty krwi nie miałam siły na nic.
Córeczkę dostawiałam do piersi ładnie na chwilę zasysała to myślałam ok już będzie tylko lepiej. Az nagle w następnej dobie sprawdzono u niej poziom cukru spadł za nisko. Zawołano doradczynie laktacyjna, która ponaciskała mi piersi dowiedziała się jaka jest sytuacja. Razem z nią i lekarzem podjęliśmy decyzje o podaniu jej mm. To było dla mnie straszne jak to nie mam mleka, jak to nie potrafię wykarmić własnej córki. To nie tak miało być.
Przez kolejne dni pobytu w szpitalu było coraz gorzej, pielęgniarki naciskały mi piersi aż porobiły mi wiele siniaków. Komentowały ta to nie wykarmi dziecka. Płakałam co chwilę, byłam.bliska załamania.
Po tygodniu w końcu wróciłam z córeczką do domu. Mimo wszystko cały czas starałam sie ją przystawiać, po krótkich chwilach płakała niemiłosiernie bo nie leci. Godzinami siedziałam z laktatorem, aż nagle pojawiły się pierwsze kropelki. Popłakałam się ze szczęścia.
Teraz już nie mam najmniejszego problemu laktacja regularna. Córcia ma tyle mleka ile zapragnie. Wierzę, że skoro mnie się udało to.i Wam się uda.
Brak mleka był jedna z przeszkód jakie pokonałyśmy z córką razem, potem przyszło nam zmierzyć się z oduczeniem butli a zasysaniem piersi i alergii. Teraz ma już 6mcy i cieszę się, że nam się udało. O tych innych problemach opiszę później bo te wspomnienia wywołują u mnie zbyt wiele emocji.
środa, 13 maja 2015
Ile śpi niemowlę
Kolejna noc z milionem pobudek. Zazwyczaj po 5 przestaję liczyć. za każdym razem zadaję sobie czemu moje dziecko nie jest małym śpiochem. Kiedy to się skończy?
Przeczytałam wiele mądrych artykułów i powtarzam mojej córci ile powinna spać. Tłumaczę i tłumaczę, no ale matka swoje a dziecko swoje.
To nic, że później chodzę jak zombie. Ba nie tylko się tak zachowuję ale również i wyglądam. Jeśli jakiś hollywodzki reżyser kiedykolwiek natknie się na tego bloga to zatrudnienie mnie do filmu o Zombie, może być też o bladym wampirze (wszak to chyba najpopularniejsze tam produkcje) to gwarantowany sukces. Oskar murowany :)
Martwi mnie tylko jedno... mianowicie moja inteligencja. Tak jakby gdzieś się ulotniła. Albo też przechodzi kryzys. Mój umysł potrzebuje RAMu (tak jak i mój komputer tak na marginesie), jego moc obliczeniowa i analiza lekko kuleje. Albo wszyscy dookoła nagle zaczeli zadawać bardziej skomplikowane pytania
Przykład: mąż patrzy na mnie i się pyta czemu chowasz sól do lodówki? Pada inteligentna odpowiedź: bo tam jej miejsce ;)
poniedziałek, 11 maja 2015
Typowy dzień wariatki tzn. matki ;)
Jak dobrze wstać skoro świt, jutrzenki brzask chce się żyć...
Zaczynam nowy dzień nucąc tak optymistycznie. Szkoda tylko, że ten brzask ma literówkę w nazwie bo budzi mnie jakże cudowny wrzask. Zamiast widzieć za oknem całą palętę barw wschodu słońca, widzę szarość i mgłę. O tak to będzie cudowny dzień :)
Plan na dzisiaj: zrobić zakupy, obiad, iść z Małą do lekarza, poprać, poprasować, przygotować ciasto i gdzieś w między czasie ogarnąć się.
W końcu 2 niedzieciate kuzynki zapowiedziały swoją wizytę. Dostałam jakże treściwą informację: wpadniemy dzisiaj! No tak po co pytać czy mi pasuje, przecież ja jestem na URLOPIE macierzyńskim i tylko siedzę z dzieckiem w domu. To nic, że przy absorbującym niemowlaku na nic nie mam czasu.
Zaczynam nowy dzień nucąc tak optymistycznie. Szkoda tylko, że ten brzask ma literówkę w nazwie bo budzi mnie jakże cudowny wrzask. Zamiast widzieć za oknem całą palętę barw wschodu słońca, widzę szarość i mgłę. O tak to będzie cudowny dzień :)
Plan na dzisiaj: zrobić zakupy, obiad, iść z Małą do lekarza, poprać, poprasować, przygotować ciasto i gdzieś w między czasie ogarnąć się.
W końcu 2 niedzieciate kuzynki zapowiedziały swoją wizytę. Dostałam jakże treściwą informację: wpadniemy dzisiaj! No tak po co pytać czy mi pasuje, przecież ja jestem na URLOPIE macierzyńskim i tylko siedzę z dzieckiem w domu. To nic, że przy absorbującym niemowlaku na nic nie mam czasu.
niedziela, 10 maja 2015
Bo przecież mamy nie biorą zwolnienia...
Zaczynam kolejny wspaniały dzień. Tylko czemu z myślą dobijcie mnie. Przecież spałam aż 4 godziny a katar i gorączka mi nie straszne. Przecież ja ZAWSZE mam siłę na uspokajanie i bawienie się z ząbkującym i marudzącym niemowlakiem. Trzeba się ratować jak mogę i domowymi środkami wspierać odporność powtarzając sobie TO MINIE...
Także w ruch poszedł już wywar z czosnku, miodu i cytryny, syrop z pędów sosny i z mniszka lekarskiego. Duże działa wytoczone to jutro powinno być lepiej prawda?
Także w ruch poszedł już wywar z czosnku, miodu i cytryny, syrop z pędów sosny i z mniszka lekarskiego. Duże działa wytoczone to jutro powinno być lepiej prawda?
sobota, 9 maja 2015
Idealne wyczucie czasu.
Pewnie niejedna mama ma taki dzień, że jest o krok od załamania nerwowego. Ja mam taki dzisiaj.
Zapytacie czemu? Odpowiem płaczący ząbkujący niemowlak, stos garów, brak czasu na śniadanie, zakurzone podłogi. Usypiam tego mojego szkraba od pół godziny i wkońcu się udaje. Odkładam cała w skowronkach, że się udało. Mam chwilę dla siebie może zjem, a może uda się coś innego.
Plany, plany, uczucie triumfu. Chwilo trwaj ;)
Niestety to jest zbyt piękne aby mogło być prawdziwe, do drzwi pukają domokrążcy. Dziecko robi oczy jak 5zł i płaczem oznajmia już nie śpię!
Zapytacie czemu? Odpowiem płaczący ząbkujący niemowlak, stos garów, brak czasu na śniadanie, zakurzone podłogi. Usypiam tego mojego szkraba od pół godziny i wkońcu się udaje. Odkładam cała w skowronkach, że się udało. Mam chwilę dla siebie może zjem, a może uda się coś innego.
Plany, plany, uczucie triumfu. Chwilo trwaj ;)
Niestety to jest zbyt piękne aby mogło być prawdziwe, do drzwi pukają domokrążcy. Dziecko robi oczy jak 5zł i płaczem oznajmia już nie śpię!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
























